IV Bieg Wadowicki!

19 maja odbył się 4 bieg w Wadowicach. W tym roku brała w nim udział nieliczna kadra MGB, ale była ze mną Gosia Nykiel zwana Goszą 🙂 Dla mnie był to drugi bieg w tym mieście. W zeszłym roku byłam nim zachwycona, dlatego w tym roku tam wróciłam. Trasa super! Mimo, że ciągle jest asfalt, to teren zróżnicowany pokazujący jak fajnie można biec po obrzeżach miasta. Na trasie kibice, machający, krzyczący ze swoich okien czy sprzed swoich domów. Cudowne było to, że oprócz punktów wyznaczonych przez organizatorów były tzw. prywatne punkty na których stały dzieci z wodą. Sami od siebie pomagali i jednoczyli się z nami biegaczami. Moje odczucia po tym biegu są mieszane. Sam bieg świetny, bo organizacja dobra, trasa jak rok temu ciekawa, choć trudna. Brakowało mi jednak tej atmosfery przed i po biegu, gdyż nie było Was – MGB, by razem wesprzeć się i choćby zrobić wspólne zdjęcie. Przede wszystkim zobaczyć na podium swoich ludzi, usłyszeć dopingi czekających na mecie pomarańczowych wariatów. W tym roku faktycznie zbiegło się to z naszą imprezą, więc fakt zrozumiały i wytłumaczalny. Natomiast zrozumiałam przy tym biegu jedno, jak duże znaczenie ma wsparcie ekipy, jakie znaczenie ma wspólnota ludzi, którzy robią to samo. Stojąc na starcie myśli miałam różne, ale żadne z nich nie motywowały mnie do biegu. Stojąca obok mnie Gosia też specjalnie nie żyła tymi emocjami. Fakt ona jak zwykle wystartowała jak torpeda i tyle ją widziałam 😉 Czas miała naprawdę dobry jak to Gosza. Wielkie gratulacje dla niej! Ja w tym roku poległam czasowo na własne życzenie oczywiście. Nadal jednak czuję się wygrana, bo ważne jest dla mnie to, że nadal mi się chce i że mogę robić coś dla siebie. Czy wrócę tam za rok…? nie wiem!? Bez was chyba nie?

Relacja i zdjęcia: Anna Szwed