42 Dębno Maraton

Debno , co to za wioska na drugim końcu Polski, gdyby nie Korona Maratonów Polski to w życiu bym nie pojechal …po co to komu ???no i jeszcze inne perypetie Darkowe ….
No to smigamy z Adasiem ponad 500 km żeby sie przekonać co i jak i zaliczyć wisienkę z treningów których co niektórzy niestety nie mieli ;(
Szybko sie okazuje ze w przeciwieństwie do starej i obecnej stolicy tutaj organizacja jest perfekcyjna ….czujemy sie jak goście ….nikt nie pracuje tutaj za karę pod biurem maratonu spotykamy Sebastiana po części pracujemy razem wiem ze znajomych będzie sporo w Dębnie i bardzo sie z tego cieszę …ale okazuje sie ze znajomych twarzy jest zdecydowanie więcej – KMP
Dojechała reszta naszej ekipy i zrobilo sie jeszcze weselej . Pasta party z limitem którego nie było i spacerem po Dębnie zakończyliśmy dzionek i poszliśmy spać na sali gimnastycznej gdzie mieliśmy kwaterunek.
Start o godz 11 zagwarantował spokój w przygotowanych i niesamowity komfort którego brakowało w poprzednich imprezach gdzie była niesamowita nerwówka – patrz kibelek a raczej brak dostępu
Na starcie w poszukiwaniu znajomych cześciowo znalazłem zguby szybka wymiana uprzejmości i planów na pokonanie trasy i trzebabylo zając swoje miejsce w szeregu. Adas poszedł do tylu a ja stanąłem sam nie wiem gdzie …gdzieś za balonikiem z 4 ( nie było w planie łamać 4 – Poznań dopiero )
No i poszło a raczej pobiegło tak na dobra sprawę gdyby ktoś sie mnie zapytał jak sie biegnie to nie jestem w stanie opisać tej trasy ….wychodzą chyba trzy małe i dwa duże kolka na pierwszym małym robiłem zdjęcie tablicy z Debna i gdybym wiedział ze minę ja jeszcze cztery razy to na bank bym tego nie robił
Co do trasy to nie jest ona idealnie płaska duża jej cześć prowadzi przez las ale asfaltem , a poza lasem w mieście i na wioskach jest niesamowity doping który mocno niesie .
Przez 30 km biegł ze mną Krzysztof z Kielc ( biegam aby Bartek mógł chodzić ) w debiucie z tego co widziałem osiagnął 4:20 – brawo ale dostał bure bo na maraton za wcześnie – biega dopiero od sierpnia
Mój plan na bieg był trochę inny a zupełnie inaczej wyszło ale zakladany cel został osiągnięty .Super ze sie udało i ze końcówka wyszła mocniej ( poza 42 km ) …najważniejsze ze z Adasiem i reszta ekipy jesteśmy cali i zdrowi a każdy osiagnął swój cel zakładany na ta imprezę
A na koniec znowu mega zaskoczenie …obsługa i jedzenie regeneracyjne …aż chce sie wracać i kiedyś na bank tam wrócę ….z czystym sumieniem polecam

Relacja: Jacek Międzikphoto_01photo_02

Ceremonia zakończenia City Trail 2014/2015

7 kwietnia 2015 r. hmmm, zwykła data, ale nie dla wszystkich! Otóż tego dnia odbyła się w Centrum Kultury w Katowicach ceremonia zakończenia Cyklu Grand Prix City Trial 2014/2015. Miechowicka Grupa Biegowa przybyła w licznym gronie, by uczestniczyć w uroczystości przekazania wybieganych pucharów, nagród i medali
Gala rozpoczęła się kilkuminutowym filmem, który przypomniał mi osobistą walkę z sobą, by przebiec 5 km i to w jak najlepszym czasie (tym bardziej, że były to moje pierwsze zawody) Oj pamiętam jak po każdym biegu analizowałam swój czas uwzględniając samopoczucie, warunki atmosferyczne itd  🙂
Wracając do Ceremonii, po wspomnieniach nadszedł czas na ogłoszenie zwycięzców Cyklu Grand Prix Katowice City Trial Junior:
– w kategorii DO I miejsce zajęła Uwagaaaa!!!: Madzia Miedzik!!!! Gratulacje !!!
– w kategorii D1 III miejsce zajął Uwagaaaa !!!: Mateusz Nowak !!!! Gratulacje !!!
– w kategorii D3 II miejsce zajął Uwagaaa !!!: Krzysiek Kandora !!!! Gratulacje!!!
Gratuluję również pozostałym niezwykłym uczestnikom: Alicji Miedzik, Jasiowi Matuciowi, Kasi Kandora, Maciejowi Kandora, Oskarowi Sczyszczajowi, Magdzie Urbańskiej, Pawłowi Bełcowi, Kacprowi Zamojskiemu.
Kolejnym punktem programu było ogłoszenie zwycięzców w rywalizacji głównej:
– w Biegu Głównym III miejsce zajął Uwagaaa!!!: Darek Laksa !!!! Gratulacje!!!
– w kategorii K30 II miejsce zajęła Uwagaaa!!!: Ola Madeja!!!! Gratulację!!!
– w kategorii K40 I miejsce zajęła Uwagaaa!!!: Beata Adamczyk -Nowak!!!! Gratulacje!!!
– w klasyfikacji Drużynowej zajeliśmy Uwagaaa!!! Uwagaaa!!! Uwagaaa!!! Uwagaaa!!!
II miejsce dzięki Grzesiowi Ziętkowi, Oli Madeji, Beacie Adamczyk-Nowak i Darkowi Laksie!!!! Gratulacje!!!!
Na końcu uhonorowano pozostałych biegaczy wspaniałīmi medalami. Było głośno, radośnie, cudnie !!!Gratuluję wszystkim i sobie.
Ceremonia dobiegła końca. Ale czy to koniec? Nie!!! Dla mnie to dopiero początek pięknej przygody z Cyklu Grand Prix City Trial !!! Do zobaczenia !!!!
relacjonowała: Joanna Zachłod
i
Wielkie dzięki!!!! Wielkie gratulacje!!! Wielka duma!!!! Wielka radość!!!!photo_03photo_02 photo_01

Półmaraton Żywiecki

A my, tzn. ja i Robert Wróblewski, meldujemy się po Półmaratonie dookoła Jeziora Żywieckiego 🙂
Gdyby ktoś, jakiś czas temu powiedział mi, że będę biegał wokół tego jeziora to rzekłbym, żeby puknął bym się w główkę 😀  Ja? Wokół Jeziora Żywieckiego? Taki kawał drogi? Po tych pagórkach?
Ale nie taki diabeł straszny jak go malują. Obaj wracamy z życiówkami.
Robert 1:43:51 (gratulacje 🙂  ), mnie udało się nabiegać 1:37:37.
Po przebiegnięciu tamy (ok. 10-11 km) dmuchnęło dość mocno, tzw. „wmordewind” i akurat nie było się za kim schować. Na 14-tym km czułem i widziałem na zegarku, że jest ciut powyżej średniej (14 km w 4:52). Później do 15 km-a był krótki ale szybki zbieg, na którym nogi niosły  🙂
I tu się zaczynało najlepsze….. Najpierw punkt odżywczy (wziąłem izotonik i wodę do czapki), później równe 1-1,5 km-a ale wciąż czuć podmuchy „wmordewindu”. No i wreszcie 17 km – mocno w górę. Poszło dość gładko  🙂  Zbieg, w trakcie którego widać już co czeka nas na następnym kilometrze. Koleś obok klnie siarczyście na widok tego podbiegu. Na dole, o dziwo, nie wygląda już tak strasznie. Staram się biec równo, rytmicznie pomagając sobie rękami. W którymś momencie zerkam na zegarek – jest to 18,56 km – wiem, że podbieg kończy się na 19-tym km-ie. Jak nie teraz to kiedy? Przyspieszam. Nie jakoś mocno ale tak, by na szczycie być wyjechanym na maxa. Dalej już będzie tylko w dół……  😀  Na szczycie jest jeszcze punkt odżywczy ale płuczę tylko usta i heja…… w dół do ronda ile fabryka dała! 20-ty km wychodzi w 3:45. Za rondem zostaje już długa prosta w kierunku miasta, jeszcze tylko 4-5 min wysiłku i będzie meta. Chcę to pobiec równo, bez jakiegoś spinania się na finisz, bo i po co. Ma to być równy, mocny kilometr taki, jak biegam na interwałach. Biegniemy w grupie kilku osób, wszyscy cisną, nie ma zmiłuj  🙂
Skrzyżowanie….. uliczka do Rynku, nie pamiętam ale chyba brukowana była. Już widać balon….. ale to nie ten balon….. Jest szpaler ludzi, jest wąsko, jednak coś tam finiszuję i kogoś wyprzedzam. Jest META!
Tym razem pamiętam by zastopować zegarek. Ostatni km wyjdzie po 4:14.
Za metą dziewczyny z medalami – „Gratuluję”. „Dziękuję”. Butelka wody żywieckiej do łapy i o dziwo, tym razem nie ma szukania trawnika, by odetchnąć, odpocząć. Jest luz. Czyli nie było to jeszcze „w trupa”. Trzeba znaleźć siłę i motywację by ten ostatni km pobiec trochę mocniej.
Dreptam chwilę w miejscu, chodzę tu i tam ale za metą ciasno. Nie wiem dlaczego ci ludzie stoją centralnie za metą….  🙄
W końcu idę w kierunku trasy, przed metę zobaczyć może ktoś znajomy pobiegnie i może uda się wyhaczyć Roberta. I za chwilę rzeczywiście jest! Patrzę na swój zegarek…… jest 12:43 – czyli Robert nabiegał dużo lepiej niż chciał! Gratulacje Robert!

W biegu wzięło udział ponad 1800 uczestników. Padł rekord trasy kobiet (po 11 latach) – 1:16:46. Wśród mężczyzn warto podkreślić, że 5-te miejsce zajął Jarek Gniewek z Bielska-Białej – gość, który w ub. roku wygrał Iron Run Festiwalu Biegowego w Krynicy. Tak więc jest to biegacz wszechstronny i szybki.
Podobno czołówka mężczyzn tasowała się na trasie, nie było tak, że uciekł jeden czy dwóch Kenijczyków i było „pozamiatane”. Różnica pomiędzy 1-wszym a 2-gim to 15 sek.

Tak to było w Żywcu……  😀
Jacek Chuchlaphoto_01 photo_02

II Harpagańska dycha

Miechowicka Grupa Biegowa była dzisiaj wszędzie tam, gdzie działo się coś ciekawego. Kilka osób z „pomarańczowej rodziny” skuszeni wspomnieniami z zeszłorocznego biegu, postanowiło w ostatni weekend marca zaznaczyć swoją obecność w Sosnowcu w drugiej edycji biegu pod nazwą „Harpagańska Dycha”. Wbrew stereotypom Sosnowiec okazał się dla nas bardzo gościnny, bieg był zorganizowany bardzo dobrze, w pakietach startowych kilka niespodzianek m.in. koszulka techniczna, opaska na rękę z kieszonką czy kalendarzyki i nawet pogoda na zamówienie. Kiedy przyjechaliśmy na miejsce przywitał nas zimny wiatr, ale kiedy wyruszyliśmy na trasę biegu wyjrzało słońce… Niespodzianką była też zmiana trasy, co spowodowane było remontami dróg, ale dzięki temu ominęliśmy uciążliwe podbiegi! Tak więc trasa była bardzo przyjemna i choć nasze nogi twardo stąpały po asfalcie to myślami byliśmy z Wami drodzy przyjaciele z MGB na ostatnim City Trail w katowickiej Rybaczówce i w takiej zadumie pokonując 10 km z kawałkiem… dotarliśmy na metę.
Relacja: Damian Nitecki

photo_01 photo_02

CITY TRAIL 2014/2015 BIEG VI

Ostatni Grand Prix City Trail Katowice już za nami, ale dla mnie był pierwszy i…. będzie niezapomniany.
Moja przygoda z bieganiem zaczęła się niedawno, 21 lutego. Podczas wspólnych treningów z MGB niejednokrotnie słyszałam, że super jest na City Trial i teraz już mogę w 100% potwierdzić, że wszyscy mieli rację. Dzisiaj był dwukrotny debiut w mojej rodzinie, ponieważ wystartowałyśmy razem z córką. Madzia w kategorii D1 zajęła 4 miejsce (super, gratuluję Madziu!), a ja debiutowałam co prawda nie z takim sukcesem jak Madzia, ale najważniejsze dla mnie było przebiegnięcie 5 km. Atmosfera podczas City Trail była niesamowita, MGB to po prostu jedna wielka drużyna a nawet bym powiedziała rodzina. Wbiegliśmy wszyscy wspólnie na metę – w tym właśnie jest moc tej drużyny, każdy siebie wzajemnie dopinguje i mobilizuje. Dziękuję wszystkim za wspólny bieg i mam nadzieję, że to nie nasz ostatni bieg. Córka wciąż mnie pyta, kiedy znowu jedziemy pobiegać. Do zobaczenia na następnym biegu, myślę, że to już niedługo….
Relacja: Justyna Urbańska

photo_02 photo_01

1 37 38 39 40 41 46