Śląski Noworoczny Maraton Cyborg 2018!

Jak zwykle, bez mrugnięcia okiem daję się namówić na następny szalony pomysł, czyli Noworoczny Maraton Cyborga. A co tam, po całodziennym sobotnim szusowaniu na nartach i intensywnym witaniu Nowego Roku  🙂 w Noworoczny rześki poranek daję się zapakować Izie Zarańskiej do auta (dzięki Izunia) i w wesołym (acz lekko skacowanym) towarzystwie Dagmary, Marzeny i Arka odjeżdżam w stronę parku i nawet nie mam siły specjalnie protestować, że nie… ja nie chcę… nie mam formy… ochoty… odwagi… o mamusiu co ja robię… no cóż za późno na rozsądek. Dojeżdżamy, wokół dziki tłum ludzi, więc nie jestem w tym szaleństwie sama. Zewsząd nadciąga pomarańczowa szarańcza MGB, szybciutko opanowujemy i anektujemy do naszej wyłącznej dyspozycji jeden z barów, robi się głośno, radośnie, powoli wzrasta entuzjazm i budzi się ochota do biegania (ale oczywiście bez przesady, do biegania a nie do ścigania). No ale wcześniej, czy później trzeba opuścić przytulny bar i udać się na linię startu… Pocieszam się, że limit czasu długi, a do otrzymania kultowego medalu wystarczy przetruchtać jakoś tylko 7 km – no jakoś się sprężę i dam radę… Biegnę, w głowie łupie, nogi ledwo się ciągną, bolą mnie plecy, wszyscy mnie mijają gawędząc na luzie z innymi biegaczami… ja skupiam się na łapaniu oddechu i mozolnym przesuwaniu nóg do przodu  🙂 liczę, że za dwa, trzy kilometry jakoś się rozbiegam i przymuszę organizm do współpracy  😉 ale po tym dystansie moim oczom ukazał się dłuuuugi podbieg, więc plan upadł, nie walczę z moim organizmem (bo przecież on w swojej mądrości sam wie, czego mu potrzeba) i przestawiam się na marsz, może wolniej, ale konsekwentnie przesuwam się do przodu. Na szczęście każda górka ma swój koniec i w tym przypadku było tak samo, potem było już tylko lepiej, więc łapię oddech, rytm i zapał, przyśpieszam i doganiam Beatkę (co oczywiście w żaden sposób nie oznacza, że ja tak szybko biegam, tylko ona biegła z kontuzją kolana). W oddali majaczy meta, już się cieszę, dobiegam… rozglądam się… i nikogo nie widzę, bo wszyscy polecieli dalej… Zgłupiałam i z rozpędu też pobiegłam (winna jest Beata, bo mnie zagadała), tak więc mój sprytny plan zrobienia jednej pętli upadł… Tak więc rok rozpoczął się przebiegnięciem 14 km, no cóż dobry początek i wymarzony medal do kolekcji, no i tytuł – jestem CYBORGIEM  🙂

Relacja: Ania Frankowska
Zdjęcia: MGB

Bieg po Choinkę!

Święta mają zapach lasu… bo kiedy w domu pachnie już choinką to znak, że po raz kolejny wybiegaliśmy świąteczne drzewka  🙂

Bieg po choinkę wpisał się już do tradycji świątecznej  🙂
Lasy lublinieckie leżą chyba w innej strefie klimatycznej, bo tam było dziś biało.
Wesoły autobus, fajny bieg, piękna okolica, czaderskie towarzystwo Orange Power, pierniki na mecie, kiełbasa z ogniska, cudny prezent – niespodziewajka od MGB i wreszcie ona, zielona i własnonożnie wybiegana choinka  😀 czyli wspaniały kawałek niedzieli – wspomina Beata Krzeszowska.

Meta Lubliniec i Lasy Państwowe ponownie stanęły na wysokości zadania  🙂
Zenek poprowadził, biegacze dopisali, pyszne kiełbachy i pierniki.
No i oczywiście świąteczna atmosfera  🙂
MGB-owy Mikołaj zadbał o nas – torby – rewelacja!
Jak co roku oprócz wspomnień, przywozimy do naszych domów pachnące choinki.
Do zobaczenia za rok – podsumowuje Dariusz Matuć.

Zdjęcia: Dariusz Matuć, Andrzej Gębski, Katarzyna Marondel

Bieg rekreacyjny po rezerwacie Segiet

Okazuje się, iż nawet w drugiej połowie listopada, przy temperaturze 2 stopni (w porywach 3), ale również w słonecznej pogodzie, znaleźli się śmiałkowie, którzy w sobotnie przedpołudnie „na biegowo” chcieli zobaczyć niezwykłe miejsca w rezerwacie Segiet. Okazja była wyjątkowa, ponieważ od lipca 2017 roku, kopalnia srebra w Tarnowskich Górach wraz z całym systemem podziemi (w tym Segietem) zostały wpisane na listę dziedzictwa UNESCO. Zaczęliśmy tradycyjnie, jak na biegaczy przystało, rozgrzewką prowadzoną przez Marka Kojdę przy wejściu do Segietu od strony ulicy Wiejskiej i Blachówki. Następnie udaliśmy się drogą okrężną blisko lasu Hipolit aby po 2,5 km znaleźć się u podnóża Srebrnej Góry, gdzie Michał Bieda opowiedział o rezerwacie Segiet. Kolejnym przystankiem była hałda popłuczkowa, która znajduje się już w granicach Tarnowskich Gór. Tam w bardzo malowniczej scenerii mieliśmy okazję posłuchać historii wpisu na listę UNESCO oraz historii górnictwa na naszej ziemi. Tego wprowadzenia dokonali poseł Tomasz Głogowski oraz Zbigniew Pawlak ze Stowarzyszenia Miłośników Ziemii Tarnogórskiej, główny autor wniosku. Ostatnim punktem programu było spotkanie z Walterem Spałkiem – szefem Stowarzyszenia Towarzystwo Suchogórskie, który opowiedział o kamieniołomie Blachówka. Nasz bieg rekreacyjny zakończyliśmy gorącą herbatą w Sportowej Dolinie (dziękujemy Halinie Biedzie). To gdzie biegniemy kolejnym razem?  🙂

dav18

Bieg niepodległości

11 listopada o godzinie 11.11 po raz kolejny pobiegniemy ścieżkami Parku Miejskiego im. F. Kachla z okazji odzyskania przez Polskę niepodległości! Tak jak w zeszłym roku przychodzimy w koszulkach białych lub czerwonych, aby stworzyć „Żywą Flagę”, podkreślając tym samym patriotyczny charakter imprezy.

Spotykamy się o godzinie 11.00 przed Amfiteatrem.
Wierzymy, że kolejna biegowa impreza w Bytomiu przyciągnie na linię startu dużą liczbę osób. Bieg ma charakter rekreacyjno – towarzyski, więc zapraszamy nie tylko biegaczy i biegaczki, ale i całe rodziny. Do pokonania będą dwie pętle po ok 2,5 km, w tempie ok. 6 min/km.

Uczestnicy biegu biorą w nim udział na własną odpowiedzialność. Organizator nie zapewnia opieki medycznej ani zabezpieczenia trasy (trasa będzie oznaczona). Poruszamy się po ścieżkach pieszo-rowerowych i alejkach w Parku, przestrzegając ogólnych przepisów porządkowych.
Po biegu zapraszamy na herbatę i słodki poczęstunek.

Gospodarzami i organizatorami Biegu są : Grupa Biegowa BTM Runners, Stowarzyszenie Miechowicka Grupa Biegowa oraz OSIR Bytom

Link do formularza zapisów
https://docs.google.com/forms/d/e/1FAIpQLSfOI7FNkNzMKiorPl0e7lqlJRxvJJEFw3XLDyKJ5pGCwYEzkg/viewform

 

1 2 3 4 39