II Nocna Dycha i Półmaraton w Piekarach Śląskich

II Nocna Dycha i Półmaraton w Piekarach Śląskich przywitały nas na stadionie MOSiRu ciepłym deszczem, tęczą i pięknym zachodem słońca. Przyjechaliśmy w małych grupach, więc po krótkim przywitaniu z resztą Pomarańczek i kilku tradycyjnych selfie, ustawiliśmy się w dłuuugiej kolejce po odbiór pakietów. Czasu było jeszcze sporo, wypełniliśmy go, aż do świetnej rozgrzewki tym, co wychodzi nam najlepiej, czyli pozowaniem do zdjęć . Tuż przed 21.00 udaliśmy się w okolice bramy startowej i… zaczęło się! Najpierw wystartował półmaraton, chwilę później – dycha. Pierwsze kilometry trasy prowadziły wśród zabudowań i głośno kibicujących mieszkańców, a chwilę po zapadnięciu zmroku trasa biegła przez las, gdzie drogę oświetlały długie światła rozstawionych w strategicznych punktach samochodów. Trzeba przyznać, że miało to swój urok. Był to równocześnie odcinek, gdzie biegacze z Dychy zostali zdublowani przez czołówkę półmaratonu, a niektórzy (np. ja) wyprzedzeni przez najlepszych zawodników z kijkami. Na 6 kilometrze powitała nas już z daleka widoczna, pomarańczowa brama MGB wraz z niezmordowanymi kibicami. Kolejne banany i woda, bo tuż za rogiem czekał punkt kulminacyjny – wielki podbieg do Kopca Powstańców Śląskich! Dobrze oświetlona, szeroka droga pełna mijających się na nawrotce biegaczy i w oddali majestatyczne wzgórze – to niezapomniany widok. Oprócz niewątpliwego uroku, podbieg przy Kopcu miał też inną zaletę – po nawrotce stawał się ekspresową drogą w dół, wprost do mety, no może nie całkiem, bo po przekroczeniu 10 km zostało jeszcze do pokonania 800m pod górkę . A na mecie imienne powitanie, medal i pyszny posiłek regeneracyjny, jeden z trzech do wyboru. Myślę, że nie tylko ja będę wspominać ten bieg z dużą dozą sympatii. Na całej trasie, mimo późnej pory, biegaczy dopingowali kibice, było dużo punktów odżywczych i wody, a nawet kurtyny wodne. Organizatorom należą się też brawa za zabezpieczenie i oznaczenie trasy oraz pomoc osób kierujących ruchem w miejscu, gdzie krzyżowały się drogi półmaratonu i dychy. Ja na pewno wrócę jeszcze do Piekar!

Relacjonowała: Jadwiga Krochmalska