Danka znów będzie z nami!

Podobnie jak w ubiegłym roku, podczas Biegu Świetlika uruchamiamy zbiórkę dla cierpiącej na chorobę autoimmunologiczną Danki.
Danuta jest siostrą, szwagierką i naszą przyjaciółką z Miechowickiej Grupy Biegowej.
Naturalnym więc odruchem jest pomoc dla Danki, dziewczyny, którą większość mieszkańców Miechowic zna jako uśmiechniętą i zawsze gotową do pomocy Panią z Apteki.
Dwa lata temu temu Danka zachorowała na zapalenie skórno-mięśniowe. Zaczęło się niewinnie: swędząca wysypka na dłoniach, ból stawów, ogólne rozbicie. Później choroba zaatakowała mięśnie, czego następstwem był problem z poruszaniem się, wstawaniem, zwykłymi codziennymi czynnościami.
Z dnia na dzień aktywna, pełna werwy dziewczyna opadała z sił. Niestety choroba ma bardzo agresywny przebieg – zaatakowała i zniszczyła również płuca. Choroba nie daje za wygraną – konieczna jest tlenoterapia przez 18 godzin dziennie, nieustająca i kosztowna antybiotykoterapia, opatrywanie pojawiających się ran.
Pomóżmy Dance w tej nierównej walce z chorobą – każda złotówka wrzucona w dniu biegu do puszki zostanie w 100% przeznaczona na leczenie.
Siła tkwi w Nas, gdy jesteśmy razem, bo razem jesteśmy Siłą!
Liczymy na WAS !!!

V Bieg Świetlika – nagrody

Kiedy już wszyscy dobiegną do mety, jak co roku rozdamy kilka niespodzianek  🙂
W tym roku czekać na Was będą:
4 vouchery do RomiSpa, każdy o wartości 140 zł,
3 vouchery do Gurin Sushi, każdy o wartości 50 zł,
3 vouchery do Mikko Cafe&Bistro, każdy o wartości 50 zł.
Zapraszamy  🙂
Nie zapomnijcie podpisać oświadczenia w biurze zawodów – dajcie szansę losowi  😉

IV Bieg Wadowicki!

19 maja odbył się 4 bieg w Wadowicach. W tym roku brała w nim udział nieliczna kadra MGB, ale była ze mną Gosia Nykiel zwana Goszą 🙂 Dla mnie był to drugi bieg w tym mieście. W zeszłym roku byłam nim zachwycona, dlatego w tym roku tam wróciłam. Trasa super! Mimo, że ciągle jest asfalt, to teren zróżnicowany pokazujący jak fajnie można biec po obrzeżach miasta. Na trasie kibice, machający, krzyczący ze swoich okien czy sprzed swoich domów. Cudowne było to, że oprócz punktów wyznaczonych przez organizatorów były tzw. prywatne punkty na których stały dzieci z wodą. Sami od siebie pomagali i jednoczyli się z nami biegaczami. Moje odczucia po tym biegu są mieszane. Sam bieg świetny, bo organizacja dobra, trasa jak rok temu ciekawa, choć trudna. Brakowało mi jednak tej atmosfery przed i po biegu, gdyż nie było Was – MGB, by razem wesprzeć się i choćby zrobić wspólne zdjęcie. Przede wszystkim zobaczyć na podium swoich ludzi, usłyszeć dopingi czekających na mecie pomarańczowych wariatów. W tym roku faktycznie zbiegło się to z naszą imprezą, więc fakt zrozumiały i wytłumaczalny. Natomiast zrozumiałam przy tym biegu jedno, jak duże znaczenie ma wsparcie ekipy, jakie znaczenie ma wspólnota ludzi, którzy robią to samo. Stojąc na starcie myśli miałam różne, ale żadne z nich nie motywowały mnie do biegu. Stojąca obok mnie Gosia też specjalnie nie żyła tymi emocjami. Fakt ona jak zwykle wystartowała jak torpeda i tyle ją widziałam 😉 Czas miała naprawdę dobry jak to Gosza. Wielkie gratulacje dla niej! Ja w tym roku poległam czasowo na własne życzenie oczywiście. Nadal jednak czuję się wygrana, bo ważne jest dla mnie to, że nadal mi się chce i że mogę robić coś dla siebie. Czy wrócę tam za rok…? nie wiem!? Bez was chyba nie?

Relacja i zdjęcia: Anna Szwed

Hard Dog Race Poland!

W sobotę na Farmie Makedońskich koło Warszawy odbyły się zawody pod hasłem „sześć nóg, dwa serca, jedno zwycięstwo”. Zgłosiło się ponad 450 par, składających się z człowieka i psa. Jest to jedyny tego typu bieg OCR nie tylko w Polsce, ale i w Europie.

Na zawodników czekała trasa wiodąca po łąkach, lesie, na wydmach, a także przez stawy o głębokości ponad 1 metra. Organizatorzy zadbali o ciekawe przeszkody, na których trzeba było się czołgać, wspinać, oraz przenosić ciężary. Zawody nie należały do łatwych, wymagały nie tylko siły fizycznej, ale także więzi i współpracy z posiadanym psem, które były kluczem do sukcesu.

Wśród zawodników był nasz człowiek – Bogdan Balcerzak z Miką, który tak wspomina zawody:

„Hard Dog Race to taki katorżnik z psami, 6 km, 16 przeszkód. Teraz obyła się 2 edycja w Polsce. Po pierwszych zawodach w Dąbrowie Górniczej, gdzie zająłem 3 miejsce indywidualnie zostałem zaproszony do startu w drużynie HDR Wataha Dąbrowa Górnicza i stało się na 18 drużyn z kilku krajów zajęliśmy 2-gie miejsce.”

Zdjęcia: Organizatorzy, HDR

1 2