6. PKO Nocny Wrocław Półmaraton!

Pierwszy PÓŁMARATON Gosi, Jagody, Korneli i Aguli. 18 tygodni ciężkich (jak dla nas) przygotowań, planów i można powiedzieć setki kilometrów w nogach – tak się zaczynała przygoda z przygotowaniami do naszego pierwszego półmaratonu. Czasami było ciężko, ale jak nie my to, kto da radę 🙂 Wszystko było dopięte na ostatni guzik. Do Wrocławia wyjechaliśmy o godzinie 17, ale ja od rana już chodziłam nakręcona bo chciałam już biec 😉 Gdy już dotarliśmy, odebraliśmy pakiety – potem krótki relaks na ławeczce i ostatnie luźne rozmowy. Godzina 21 powinnyśmy się chyba zacząć już stresować, a tu nic – zero stresu – dziwne. Może, dlatego że pracowałyśmy ciężko 18 tygodni i chyba byłyśmy gotowe. Ostatnie rady… kopniaki i… idziemy na start. Ustawiamy się w strefie czasowej 2.30 – 3.00 – taki był plan. Pierwsi zawodnicy wystartowali – a my dalej w miejscu. W pewnym momencie słyszę krzyk… „Co ja tu Q… robię” 😉 – w ten oto sposób Kornela postanowiła nas zmotywować i chyba rozweselić – udało się jej – dzięki Kornelia. No i w końcu nadeszła ta chwila – ruszamy. Plan był, że biegniemy 5 km a potem na luzie bez spiny metoda Gallowaya. Po 5 km Jagoda i Agula gdzieś nam się zapodziały na trasie. Ja z Kornelia biegniemy dalej i dalej… i dalej… po 10 km mówię Korneli – dycha za nami, że już tylko z górki. Dogania nas Agula, potem Kornelia nam się gubi. Ot i nasz plan, że biegniemy razem. Na 16 km dogania mnie Justyna, Agnieszka i Wojtek – Justyna krzyczy „Gosia jeszcze 6 km dasz radę” – a ja sobie myślę no pewnie, że dam radę. Teraz już się nie poddam, nawet nie jestem aż tak zmęczona. Kibice na trasie wspaniali, aż się skrzydeł dostawało, gdy wołali „jeszcze trochę dasz radę”. No i w końcu tabliczka z napisem 20 km – trochę przyspieszam wbiegam na stadion nagle i mija mnie z zawrotną prędkością Agula – myślę sobie WOW 🙂 MEGA 🙂 i to jest ta, co ciągle nam marudziła, ze nie biegnę, nie dam rady, ale na szczęście dała się namówić i to parę chwil przed samym biegiem. Ja postanowiłam się delektować wbiegnięciem na metę – bo to dla mnie ważna chwila MÓJ PIERWSZY PÓŁMARATON. Wbiegam na metę – czuje niedosyt, bo wiem, że jeszcze dałabym radę jakieś 5 może 7 km. Ale jak koniec to koniec 😉 Tradycyjny selfik na mecie i czekam na moje dziewczyny, żeby im pogratulować. Plan był zmieścić się w 3 godzinach – u mnie wyszło 2.37 bez spiny i na luzie więc uważam, że plan wykonany. Jeszcze rok temu nawet nie marzyłam o tym, że to zrobię a tu proszę stało się. Dobry plan, dobre towarzystwo, systematyczne treningi i wszystko jest możliwe tylko trzeba chcieć. Jagoda, Kornelia, Agula – wielkie dzięki.

Relacja: Gosia Czarnecka

Zdjęcia: Alicja Stania

III KIETA Cross-MOL

Nasz nowy Sponsor Tytularny – KIETA wyposaża triathlonistów w odpowiedni sprzęt a ludzie związani z KIETĄ dzielą się swoimi doświadczeniami z zawodnikami, doradzą jak przygotować, dobrać
i serwisować rower.

Powstanie salonu rowerowego zrodziło się z pasji do aktywnego spędzania czasu. Uwielbiają biegać, pływać, no i oczywiście jeździć na rowerze.

Dostaniesz tu wszystkiego, czego potrzebujesz, od  przygotowania się do triathlonowych zawodów rowerowych, aż do dobrania kasku lub pierwszego roweru dla Twojego dziecka.

Co nas łączy? To załoga, dla której niemożliwe nie istnieje, czyli tak jak dla nas 🙂

Będziecie mogli ich poznać już 1 września na naszych zawodach. A jeśli ktoś jest niecierpliwy – zapraszamy na cykliczne, poniedziałkowe treningi z Centrum Rowerowe KIETA. Jest to propozycja
na aktywną regenerację po weekendowych treningach. Treningi zakończone są dobrą kawą, a co trzeci trening odbywa się losowanie, gdzie są do zgarnięcia nagrody rzeczowe!

https://web.facebook.com/KIETArowerowy/?_rdc=1&_rdr

Danka znów będzie z nami!

Podobnie jak w ubiegłym roku, podczas Biegu Świetlika uruchamiamy zbiórkę dla cierpiącej na chorobę autoimmunologiczną Danki.
Danuta jest siostrą, szwagierką i naszą przyjaciółką z Miechowickiej Grupy Biegowej.
Naturalnym więc odruchem jest pomoc dla Danki, dziewczyny, którą większość mieszkańców Miechowic zna jako uśmiechniętą i zawsze gotową do pomocy Panią z Apteki.
Dwa lata temu temu Danka zachorowała na zapalenie skórno-mięśniowe. Zaczęło się niewinnie: swędząca wysypka na dłoniach, ból stawów, ogólne rozbicie. Później choroba zaatakowała mięśnie, czego następstwem był problem z poruszaniem się, wstawaniem, zwykłymi codziennymi czynnościami.
Z dnia na dzień aktywna, pełna werwy dziewczyna opadała z sił. Niestety choroba ma bardzo agresywny przebieg – zaatakowała i zniszczyła również płuca. Choroba nie daje za wygraną – konieczna jest tlenoterapia przez 18 godzin dziennie, nieustająca i kosztowna antybiotykoterapia, opatrywanie pojawiających się ran.
Pomóżmy Dance w tej nierównej walce z chorobą – każda złotówka wrzucona w dniu biegu do puszki zostanie w 100% przeznaczona na leczenie.
Siła tkwi w Nas, gdy jesteśmy razem, bo razem jesteśmy Siłą!
Liczymy na WAS !!!

1 2 3 44